Robespierre i Saint-Just udają się do parlamentu, pozostała część członków Komitetu Ocalenia Publicznego kontynuuje obrady.

W korytarzu Konwentu dantoniści świętują uzyskane aresztowanie, bohaterem dnia jest Bourdon, którego przemówienie przekonało Konwent do aresztowania agenta Hérona. Danton roztacza wizję amnestii powszechnej i szczęścia, jakie nastanie we Francji po obaleniu komitetów. Dysonans wprowadza dopiero wzmianka o Fabre d'Eglantine: na dźwięk jego nazwiska Philippeaux żarliwie protestuje przeciwko ułaskawianiu fałszerzy i przestępców razem z więźniami politycznymi. Zarzuca dantonistom, że atakują rząd, nie mając żadnej alternatywy dla niego i tym samym pogrążają cały kraj. Sekretarz Komitetu Ocalenia potajemnie informuje Dantona o przebiegu dzisiejszych obrad. Tymczasem wchodzą Robespierre i Saint-Just, zmierzając na salę obrad. Danton wysyła Bourdona, by bronił dekretu aresztowania, chociaż wszyscy jego zwolennicy liczą na jego osobisty udział. Rozzżalony Bourdon wypomina Dantonowi jego prawdziwe intencje, dążenie do dyktatury osobistej i powiązania z fałszerstwami Fabre'a. Słyszy to Philippeaux, który z rozpaczą wybiega. Danton zmusza Bourdona, by jednak wystąpił w Konwencie, a sam informuje pozostałych, że w Komitecie już dyskutowano nad ich aresztowaniem.