Organizacja powszechnego przymusu pracy została zatem w całości przerzucona przez Niemców na rady żydowskie, które odpowiadały nie tylko za skuteczne i terminowe dostarczenie siły roboczej, lecz także za opiekę nad robotnikami w obozie i ich rodzinami na miejscu. Zwerbowanie pracowników wiązało się z przeprowadzeniem trudnej logistycznie i kosztownej procedury: rejestracji, badań lekarskich, ewentualnego wyekwipowania i opłacenia podróży, za którą Judenraty były odpowiedzialne.
Warunki życia W ciągu trzech lat (1941-1944) do obozu trafiło 38 transportów Żydów (17,2 tys. robotników). Historycy utrzymują, iż ilość transportów nie odpowiada faktycznej liczbie więźniów obozu. Szacuje się, że przez obóz mogło przejść nawet 25 do 30 tys. Żydów. Transporty w pierwszym okresie nadchodziły z okolicznych wsi oraz Suchedniowa. Mordercza praca w nieludzkich warunkach sprawiała, że robotnicy umierali w wyniku skrajnego wycieńczenia organizmu. W ten sposób obóz pochłonął według różnych szacunków ok. 18–25 tys. ofiar. Braki te uzupełniano nowymi transportami, przywożąc więźniów m.in. z Majdanka i Płaszowa.