Przygotowanie scenariusza i realizacja filmu thumb|Nieistniejący obecnie Centralny Dworzec Autobusowy PKS przy ul. Żytniej, gdzie zrealizowano część zdjęć plenerowych. Dworzec zlikwidowano kilka lat po nakręceniu filmu Początkowo komedia miała nosić tytuł Lawina, co miało nawiązywać do eskalacji wydarzeń mających wpływ na życie głównych bohaterów. W scenopisie ojciec Lusi ma problemy z urzędem skarbowym – w dialogu z córką pojawia się hasło domiar, gdy nakazuje jej wraz z narzeczonym pozostać w mieszkaniu Filikiewiczów. Z tego względu, że cenzura nie zgodziłaby się na użycie tego słowa, zastąpiono domiar pożarem. Zmiana w scenariuszu doprowadziła do zmiany tytułu filmu, co według reżysera miało jeszcze bardziej wyrażać pure nonsensowną fabułę. Bezpośrednio tytuł nawiązuje właśnie do zmienionej sceny, w której ojciec Lusi podpala własny dom wraz z plantacją róż, aby córka mogła zameldować się w stolicy. Słowa tytułu wypowiadane są w filmie przez dzielnicowego, któremu administrator wraz z przebywającymi w mieszkaniu Filikiewiczów osobami próbują wytłumaczyć niecodzienną dla niego sytuację. Zmieniony został również charakter Jerzego Dąbczaka, który początkowo miał być wzorowany na stereotypowym ormowcu. Postać ta została „uszlachetniona” głównie z tego powodu, że odgrywał ją Jerzy Dobrowolski.
Źródło i licencja
Fragment artykułu Wikipedia — Nie ma róży bez ognia · historia autorów.
Tekst: CC BY-SA 4.0. Wydzielono fragment z dłuższego artykułu.