Po chwili wrócił ze śrutową strzelbą. Wystrzelił w stronę żandarma. Rothe raniony w głowę jeszcze żył, wówczas Chrószcz oddał drugi strzał, tym razem śmiertelny w pierś policjanta. Morawiec w tym momencie szybko opuścił parcelę. Chrószcz ukrył się w pobliskim lasku. Natychmiast wszczęto poszukiwania, ruszyła obława. Otoczony przez żandarmerię Franciszek Chrószcz odebrał sobie życie, strzelając rewolwerem w pierśJanusz Lubszczyk, „Trzy strzały - smutna historia…”, s. 6-8, 10.. Wkrótce odbył się pogrzeb Chrószcza i żandarma pruskiego, który liczył sobie 35 lat i osierocił dwoje małych dzieci. Samowolkę budowlaną czyli mury i piec Chrószcza naprędce rozebrano i zrównano z ziemią, tak by nie pozostał żaden śladJanusz Lubszczyk, „110 lat temu w Pszowie…”, cz 2. Nowiny nr 39 (3086) z 28 września 2016 r. (Dodatek Nowiny Historia cz. 9)..
Sprawa odbiła się dużym echem. Całe zdarzenie zbadała prokuratura oraz pułkownik żandarmerii przybyły z Wrocławia. Chrószcza pochowano trzy dni po tragedii bez krzyża, gdzieś pod płotem w bliskości pszowskiego kościołaJanusz Lubszczyk, „Trzy strzały - smutna historia…”, s. 8..