Kiedy statek przypłynął na Kubę, Lam był wstrząśnięty tym, co widzi, a 18 lat nieobecności dodało jego spojrzeniu ostrości. Przeszłość kolonialna – wciąż bardzo żywa, dyskryminacja potomków niewolników, bieda i degradacja ich kultury sprawiły wrażenie, że znalazł się w piekle. Aby przeżyć to piekło, musiał w swoich obrazach dać wyraz temu, co widzi i co czuje. Zdecydowałem, że moje malarstwo nie będzie odpowiednikiem pseudo-kubańskiej muzyki z nocnych klubów. Odmówiłem malowania cza-czy. Z całego serca pragnąłem namalować dramat mojego kraju, ale poprzez wyrażenie ducha murzyńskiego, piękna sztuk plastycznych czarnych. W ten sposób mógłbym zadziałać jak koń trojański, który wydobędzie z siebie fantastyczne postaci o mocy zaskoczenia, zaniepokojenia snów wyzyskiwaczy. Wiedziałem, że może mnie nie zrozumieć ani człowiek z ulicy ani inni. Ale prawdziwy obraz ma moc poruszenia wyobraźni, nawet jeśli nie stanie się to od razuWifredo Lam cytowany w Max-Pol Fouchet, Wifredo Lam, Rizzoli International Publications, Inc., Nowy Jork, 1978, s. 188-189..