Jednakże Grzegorz Motyka podaje, że oddział „Kory” prawdopodobnie znajdował się w składzie sotni Perehijniaka w chwili zbrodni.

Władysław i Ewa Siemaszkowie podają, że w zbrodni brali udział Ukraińcy mieszkający w sąsiednich wsiach, dobrze znający zamordowanych; oprócz nich wśród napastników były osoby z dalszych miejscowości.

Pierwszym badaczem, który zasugerował, że mordu na Polakach w kolonii Parośla I mogła dokonać pierwsza sotnia banderowskiej UPA był Andrzej Leon Sowa.

Po zbrodni Według G. Motyki po odejściu z Parośli oddział Perehijniaka dokonał kolejnej zbrodni na 15 Polakach w Toptach, planował również atak na Wydymer. Ostatecznie nie doszło do niego, gdyż na miejsce spotkania nie stawił się oddział dowodzony przez Ukraińca nazwiskiem Mizowiec, a „Dowbeszka-Korobka” nie chciał ryzykować uderzenia zbyt małymi siłami. W związku z tym część sotni została rozpuszczona, część zaś ukryła się w leśnym obozie.