Złapano go w Aszchabadzie, w pobliżu granicy z Persją, będącą wówczas protektoratem brytyjskim. Jak pisał w liście:
W marcu 1948 roku, w trzy lata po zwycięstwie ZSRR na froncie zachodnim II wojny światowej Jochimek znalazł się w grupie zwolnionych z obozu. Byłych więźniów wsadzono do pociągu. Przez większość podroży karmiono ich wyłącznie solonymi rybami i wodą, jednak tuż przed dotarciem do Polski sowieci, starający się zatuszować beznadziejny stan fizyczny i wygląd skazańców, zwiększyli racje żywnościoweDaleko albo jeszcze dalej, „Tygiel Kultury”, 4-6/2008, s. 146.. Zafundowano im również nowe ubrania, a także prawo do darmowych przejazdów wszystkimi liniami kolejowymi w kraju przez trzy miesiące. 8 maja transport dotarł do Białej Podlaskiej. Po powrocie do rodzinnego domu w Łodzi Jochimek dowiedział się, że jego ojciec zginął, ojciec jego siostrzenicy został wywieziony do Auschwitz i tam stracony, brat (Julian Jochimek, ur. 1923) i siostra (Ewa Ruth Romanowska, ur. 1918) pisarza zginęli zaś w powstaniu warszawskim. Z rodziny ocalały tylko siostrzenica Anna i matka, która rozpoznała swojego syna dopiero po godzinie rozmowy.