Powrót Dwudziestoośmioletni Jochimek powrócił do Łodzi w okresie stalinizmu. Nie miał możliwości podjęcia przerwanych studiów na Sorbonie, jego kariera naukowa stanęła więc pod znakiem zapytania. Nie był zdecydowany co do swojej przyszłości, choć od początku nosił się z zamiarem przeniesienia gułagowych wspomnień na papier. Odwiedził swojego dawnego nauczyciela polskiego, Mieczysława Jastruna w redakcji czasopisma „Kuźnica”, który miał powiedzieć, że Jochimek przypomina bohaterów Londona. Odświeżył również szkolne znajomości i za radą Jerzego Pomianowskiego, w 1951 zaczął studiować filologię rosyjską na Uniwersytecie Łódzkim. Jeszcze rok przed podjęciem studiów poświęcił się tłumaczeniom rosyjskiej prozy (Spisek Potępionych Mikołaja Witry) i poezji (wiersze konstruktywisty Ilji Sielwinskiego), co pomagało mu udoskonalić warsztat literacki. Podczas studiów nie zmienił jednak opinii o totalitarnym systemie. Nie włączył się w nurt socrealizmu, nie hołdował marksistowskim autorytetom podczas akademickich dyskusji o moralności socjalistycznej. Wręcz przeciwnie – ośmieszał je, doprowadzając debatę do absurdu. Jak pisze Wiśniewski, Jochimek miał być autorem słynnego dowcipu o tym, że ostatnie słowa Majakowskiego brzmiały: towariszczi, nie strieliajtie, ja toże komunist.