Jak pisze Wiśniewski, pozwolono mu odbyć rejs po Bałtyku, ale gdy przepływali w pobliżu Bornholmu, kapitan jachtu zaczął manifestacyjnie zabawiać się „spluwą”. Funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa coraz baczniej obserwowali Jochimka, bardzo często stali nawet pod drzwiami wejściowymi do jego kamienicy na rogu ul. Gdańskiej i Kopernika. Żeby uśpić czujność SB, zapewniając sobie jednocześnie szansę ucieczki, zaczął budować katamaran w swoim mieszkaniu. Dbał o to, żeby wielu znajomych dobrze wiedziało o jego przedsięwzięciu – liczył, że „esbecy” uznają go za chorego umysłowo. Sam, z pomocą dwóch mężczyzn, wystawił jacht przez okno, a następnie pojechał na Mazury, by przetestować go na jeziorze Niegocin. Osiągi okazały się niewystarczające, łódź przeciekała. Doświadczony uciekinier jednak nie rezygnował. W międzyczasie, na początku lat 60. przyniósł wszystkie swoje maszynopisy Jastrunowi, który stwierdził jednak, że nie będzie mógł mu pomóc w przekazaniu ich komukolwiek. Gdy Jochimek powołał się na opinię Kijowskiego, Jastrun miał stwierdzić: tak to jest mocne i... niebezpieczne znowuDaleko albo... – rozmowa z Jerzym Jochimkiem, „Tygiel Kultury” 10-12/2006, s. 66.. W końcu, w roku 1967 Jochimek wypłynął w rejs wokół Europy jachtem klubowym.
Źródło i licencja
Fragment artykułu Wikipedia — Jerzy Jochimek · historia autorów.
Tekst: CC BY-SA 4.0. Wydzielono fragment z dłuższego artykułu.