1013). W ten sposób szukający doskonałości może osiągnąć spokój duszy, dzięki któremu dusza może pochylić się nad głębią Bożej tajemnicy.
Pokój wewnętrzny i zewnętrzny przygotowuje hezychastę do „modlitwy cielesnej” i „modlitwy serca”. Kto modli się cieleśnie musi sobie pomagać postawami ciała: wznosić ręce, wzdychać, bić się w piersi (15,26; 900). Modlitwa serca pojawia się spontanicznie, jest wynikiem rozbudzenia duchowej wrażliwości i darem Bożym dla człowieka oddanego modlitwie cielesnej. Jan nazywa ją „modlitwą Jezusową” (Iesoû euché). Polega ona na nieustannym, niczym oddech, wzywaniu imienia Jezus: Wspominanie Jezusa niechaj stanowi jedną całość z twoim oddechem, a wtedy poznasz pożyteczność hezychii (27/2,26; 1112). Na koniec modlitwa staje się całkiem prosta, imię „Jezus” zlewa się z oddechem.