W odpowiedzi, Wilfryd stwierdził, że tradycja świętowania Wielkanocy według kalendarza przyjętego w Rzymie, mieście męczeństwa świętych Piotra i Pawła, jest zachowywana praktycznie w całym Kościele: w Europie, także w Grecji i w Egipcie, w Afryce, w Azji. Zarzucił głupotę tym, którzy obstają przy tradycji podtrzymywanej jedynie przez mieszkańców części dwu wysp na odległym oceanie. Gdy Kolman zaprotestował przeciw zarzutowi głupoty, powołując się na mądrość św. Jana, czerpiącego swe nauczanie z piersi samego Chrystusa, na której spoczywał w czasie ostatniej wieczerzy (por. J 13,23). Wilfryd przekonywał, że nawet św. Jan stopniowo odchodził od starych zwyczajów, związanych z judaizmem, w miarę jak umacniała się w Kościele nowość ewangeliczna. Sobór nicejski I potwierdził ogólnie przyjętą zasadę obliczania daty Wielkanocy.
Kolman następnie powołał się na autorytet Kolumba zapytując Wilfryda, czy tak znany i świątobliwy mąż mógł działać wbrew prawu Bożemu. Wilfryd, odniósł się do szczegółów technicznych nowego sposobu obliczania Wielkanocy, wykazując ich większą poprawność. Zauważył, że gdyby ktoś uświadomił Kolumbę, z pewnością przyjąłby nowe, poprawne rozwiązanie.