3 września nadal rozpoznawano na terenie Słowacji. Mimo „niskich lotów”, w pobliżu toru kolejowego Tarnów–Mościce, jeden „Karaś” został zestrzelony ogniem działek przeciwlotniczych plutonu fabrycznego Zakładów Azotowych w Mościcach. Wszyscy lotnicy zginęli. Druga załoga: ppor. obs. Nowicki, kpr. pil. Rozmiarek, kpr. strz. Stanisław Jarzembowski, lecąc na rozpoznanie rejonu granicznego ze Słowacją, została także ostrzelana w pobliżu Tarnowa. Nad Słowacją „Karaś” dostał się w silny ogień OPL. Pilot zdążył jednak uciec w chmury i powrócić bez uszkodzeń do Weryni. Na rozpoznanie kolumny pancernej poleciała załoga ppor. obs. Białkiewicza z kpr. pil. Sobkowiakiem i kpr. strz. Starostą. Podporucznik por. Białkiewicz powiadomił dowódcę eskadry o wykryciu zgrupowania pancernego na szosie Nowy Targ-Chabówka. Z Weryni wystartowały 2 klucze pod dowództwem kpt. Nikonowa. Samoloty zabrały po 6 x 50 kg bomb. Niemiecką kolumnę uchwycono na postoju. Po wyrzuceniu bomb, załogi ostrzelały nieprzyjaciela z lotu koszącego. Z wyprawy nie wrócił samolot por. Soroko. Lotnicy ratowali się skokiem ze spadochronem i dostali się do niewoli. Trzy samoloty miały postrzelane skrzydła i kadłuby, a czwarty z przestrzeloną golenią podwozia i dętką rozbił się przy lądowaniu.