Ich społeczność miała nadzieję, że mimo klęski wojennej Śląsk, Pomorze Zachodnie czy nawet Gdańsk nie zostaną przekazane Polsce.
Werwolfowi chodziło o szerzenie wśród Niemców propagandy mającej na celu powstrzymanie ich wyjazdów za nowo powstałą granicę na Odrze i Nysie Łużyckiej. W przypadku konieczności opuszczenia, tzw. Ziem Odzyskanych, dążono do tego, by nie mogły one dalej służyć Polakom, decydowano się na przyjęcie taktyki spalonej ziemi, czyli próbę niszczenia na opuszczanych terenach wszystkich zasobów, jakie wróg mógłby wykorzystać dla własnej korzyści, stosując najczęściej metody sabotażu i dywersji.
Pod koniec II wojny światowej, gdy działania dywersyjne Werwolfu nabierały charakteru partyzanckiego, jednym z bardziej niezwykłych projektów była operacja propagandowa o kryptonimie „Słowiański Głos”. Niemiecka propaganda, wiedząc o napięciach między różnymi grupami etnicznymi na ziemiach odzyskanych, próbowała wykorzystać tę sytuację do siania chaosu i wzajemnej nieufności.