Werwolf, przy wsparciu Abwehry, uruchomił fałszywe „stacje radiowe” podszywające się pod polskie lokalne rozgłośnie. Audycje te miały rzekomo pochodzić od „partyzantów narodowych” lub „lokalnych liderów” i zawierały sensacyjne doniesienia o zdradzie, szabrownikach lub zbliżających się atakach ukraińskich nacjonalistów. Ich celem było wywołanie paniki i rozbicie współpracy między Polakami, Ukraińcami, a także resztkami innych mniejszości etnicznych zamieszkujących te tereny.

W niektórych przypadkach rozgłośnie Werwolfu emitowały także podrobione rozkazy wojskowe, wzywając mieszkańców do ewakuacji lub sugerując, że władze PRL planują wywłaszczenia i deportacje. Wiarygodność audycji wzmacniano poprzez emitowanie autentycznych melodii ludowych czy cytowanie rzekomych wypowiedzi lokalnych duchownych.

Akcja ta nie przyniosła jednak oczekiwanych rezultatów. Po kilku miesiącach Polacy zorientowali się, że niektóre z audycji były nadawane z podejrzanie dobrze wyposażonych punktów w ruinach niemieckich miast.