Wiosną i latem 1862 roku istniało spore zapotrzebowanie na absolwentów West Point jako oficerów sztabowych. Custer trafił do generałów Philipa Kearny’ego, Williama F. Smitha, a na koniec do dowódcy Armii Potomaku, George’a McClellana, który mianował go swoim aide-de camp i awansował na brevet kapitana. Świeżo upieczony adiutant był zachwycony i jak tysiące żołnierzy ślepo wierzył dowódcy:
Tej ufności nie zachwiały ani liczne niepowodzenia generała, ani nawet krwawa i nierozstrzygnięta wrześniowa bitwa nad Antietam, po której McClellan stracił stanowisko i odszedł z armii na zawsze. Po jego dymisji wielu oficerów głośno wyrażało swe niezadowolenie. Custer – nie on sam zresztą – groził buntem, marszem na Waszyngton, ale w końcu uspokoił się i pojechał odpocząć do Monroe. Tam spotkał swoją przyszłą żonę. Widywali się wcześniej, gdy Custer wpadał do Monroe z krótkimi wizytami, ale nie mieli okazji bliżej się poznać.