Rozpoczęła się walka w sądach, w sejmie i agitacja wśród szlachty na rzecz każdej ze stron. Potężna księżna, wspomagana przez Koniecpolskich, nie przejmowała się zbytnio roszczeniami uboższej, niemającej wielkich wpływów linii Zamoyskich i nie czekając na ostateczne rozstrzygnięcia zajęła siłą dobra ordynacji oraz inne, wolnodziedziczne posiadłości zmarłego. Użytkowała je do śmierci w 1672, kiedy to walki o spadek po „Sobiepanie” rozgorzały na nowo. Siostrzeniec księżnej, Stanisław Koniecpolski, podobnie jak ona, siłą zajął dobra. Opinia szlachecka, niechętna magnatom „królewiętom”, była po stronie Zamoyskich. Spodziewając się niekorzystnego rozstrzygnięcia, Koniecpolski prowadził we włościach rabunkową politykę. Antagoniści nie pozostawali dłużni, dokonując grabieżczych najazdów na majątki. Sprawa została rozstrzygnięta ostatecznie dopiero po śmierci króla Michała, wspierającego kuzyna, a co za tym idzie atakowanego przez Zamoyskich. Marcin Zamoyski miał o nim powiedzieć: Podobniejszy on mydło z korbką po Zamościu nosić, niżeli królować, co zresztą, nie jest jedyną przez historię przekazaną wypowiedzią, miernie oceniającą zdolności króla. Sejm w 1674 r. przyznał ordynację Marcinowi Zamoyskiemu. Spadkobiercy sióstr Jana „Sobiepana” otrzymali jego dobra wolnodziedziczne.