Już w poprzednich dziesięcioleciach kraj został zalany srebrem i złotem z amerykańskich kolonii co jednak nie przyczyniło się do ekonomicznego rozwoju kraju. Pieniądze płynące z kolonii nie zachęcały do inwestowania w lokalną wytwórczość a jedynie do importu dóbr z innych krajów, co powodowało ucieczkę kruszcu z Hiszpanii. Przyniosło za to ze sobą inflację, stagnację ekonomiczną i liczne kryzysy. Nastąpił upadek handlu i rzemiosła. Zanikła również drobna własność ziemska. Większość ziemi w Hiszpanii znalazła się w rękach bogatych grandów. Nastąpił upadek miast, w efekcie czego nie wykształciła się w Hiszpanii silna burżuazja, która stanowiła motor przemian w Europie. Dominacja szlachty i arystokracji wpędzała kraj w stagnację.

W 1630 r. kraj dotknęła klęska głodu. W Katalonii wybuchła epidemia. Kryzys finansowy nie ustępował, a koszty prowadzenia wojny ciągle rosły – oprócz przeciągającej się kampanii w Niderlandach, Hiszpania uwikłała się w wojnę o sukcesję Mantui. Szukając funduszy Olivares nałożył w Kraju Basków podatek solny. Wywołało to rozruchy w tej prowincji, który przekształcił się w bunt, stłumiony dopiero w 1634 r., kiedy wojska królewskie zdobyły Bilbao.