Typizacja w socjalistycznym budownictwie i zdominowanie wielu obszarów kraju monotonnym, oszczędnościowym budownictwem wielkopłytowym było postrzegane jako zjawisko negatywne i dystansujące architekturę Polski Ludowej od osiągnięć wysoko rozwiniętych krajów Zachodu. Polska architekt i profesor Helena Syrkusowa powiedziała w 1980 roku, że:

Także w innych krajach świata dostrzegano problemy związane z blokami mieszkalnymi masowo wznoszonymi z wielkiej płyty, takimi jak typizacja niedostosowana do wysokich wymagań każdego człowieka oraz negatywna ingerencja budynków w krajobraz. Na skutek krytyki bloków mieszkalnych, w latach siedemdziesiątych w NRD zaczęto budować nowatorskie bloki mieszkalne z wielkiej płyty zwane tarasowcami (niem. Terrassenhochhaus), które charakteryzowały się zupełnie inną estetyką niż typowe bloki, znacznie lepszą jakością wykonania oraz większym metrażem mieszkań, a także po raz pierwszy pojawiły się duże tarasy z miejscem na bujną roślinność zamiast małych balkonów. Przykładowymi budynkami są tarasowce w Rostocku (1977), w Polsce zaś na osiedlu Dąbrowskiego w Rzeszowie, autorstwa Barbary Mamulskiej. Po raz pierwszy blok mieszkalny mógł sam wnosić ścianę zieleni, czyli bujną roślinność do otoczenia zamiast tylko ścian z betonu.