Michael Billig odwołuje się do podziału na nacjonalizm „zimny” i „gorący”, zostaje jednak przy słowie „banalny”, które ma podkreślać powszechną i niemal subliminalną obecność nacjonalizmu.

Przykłady nacjonalizmu banalnego: powszechne użycie oficjalnych symboli narodowych takich jak godło i barwy narodowe na pieniądzach, w urzędach, w sporcie, a także w reklamie; użycia nieoficjalnych symboli narodowych, takich jak kontur państwa w prognozie pogody; prezentowanie wiadomości w mediach tak, że pierwsze strony lub minuty programu poświęcone są sprawom krajowym, lub tak, że nawet w przypadku wydarzeń mających miejsce poza granicami kraju doszukuje się w nich wątków związanych z własnym narodem; użycie przez dziennikarzy, polityków, naukowców zwrotów językowych typu „my” oznaczających w domyśle „nasz naród”; użycie popularnych zwrotów, przysłów i pieśni odwołujących się do wspólnoty; dyskurs naturalizujący naród i państwo narodowe.

Praktyki nacjonalizmu banalnego występują przeważnie wspólnie i niezauważalne trzymają się blisko życia codziennego. Najczęściej nie są wytwarzane odgórnie, ale istnieją dzięki niemal bezrefleksyjnemu powielaniu ich w codziennym doświadczeniu.