Ostatecznie Żabczyński powrócił do Polski 8 grudnia 1946. Ze względu na pochodzenie społeczne, przedwojenny status oraz udział w walkach na froncie zachodnim był rozpracowywany przez UB, a jego korespondencja była poddawana kontroli. Aktor czasem topił swoje żale w alkoholu, zwykle w towarzystwie żony. thumb|Grób Aleksandra Żabczyńskiego i jego żony Marii na cmentarzu Wojskowym na Powązkach Prawdopodobnie po wojnie otrzymał jakieś propozycje filmowe m.in. udziału w Jasnych łanach, ale żadnej z nich nie przyjął być może ze względu na dotychczasowe aktorskie emploi. Na scenę powrócił 5 marca 1947 r. w warszawskiej Romie gdzie wraz z Tolą Mankiewiczówną zaśpiewał przedwojenne przeboje.
Żabczyński w 1947 r. grał w Teatrze Małym, gdzie wystąpił m.in. w „Wiele hałasu o nic” w reżyserii Zbigniewa Sawana oraz w „Marii Stuart” jako Henryk Darnley. Z kolei jesienią 1948 r. w Teatrze Klasycznym zagrał jedną z głównych ról w „Kobiecie we mgle” – przedstawienie cieszyło się ogromnym powodzeniem, grano je 120 razy, w sumie obejrzało go blisko 60 tys. widzów. Artur Grodzicki w „Kurierze Codziennym” pisał: „Żabczyński niewiele mógł wydobyć z postaci męża-lekarza, ale z naturalnością i wdziękiem pozwolił się kochać przez dwie kobiety”.