Z drugiej strony, zaufanie, jakim Polacy darzyli Dalmusa, mogłoby sugerować, że zgodził się na jakąś formę współpracy z polskimi władzami.

Dalmus został wspomniany w raporcie Mariana Mazura z Akcji Rozbrajania Linii Odry z 28 maja 1947:

W 1947 Zbigniew Mosingiewicz, dziennikarz „Słowa Polskiego”, wraz z Dalmusem odwiedził Riese. Mosingiewicz opisał w gazecie relację z podróży i jego rozmowy z Dalmusem. Podejrzenia Mosingiewicza wzbudziły wypowiedzi Dalmusa na temat pracowników budowy. Według Dalmusa, robotnicy byli ochotnikami. W rzeczywistości, w budowie wykorzystywano więźniów, przywiezionych tu przez KL Auschwitz-BirkenauAbraham Kajzer: Za drutami śmierci; wyd. I; Łódź 1962., których rychła śmierć miała zapewnić utrzymanie tajemnicy konstrukcyjnej. Śmiertelność była wysoka, co wiązało się zarówno z niedożywieniem, z przeciążeniem pracą, z niebezpiecznymi robotami podziemnymi, jak i z traktowaniem więźniów przez niemieckich oprawców.

Dalmus utrzymywał, że „od strony Modrzewka planowano wejście do kwatery głównej Hitlera, od Chałup – dla Goebbelsa i jego sztabu, z Walimia zaś do sztabu Wehrmachtu”. Na pytanie, czy plotki o mającym tu powstać atomowym miasteczku są prawdziwe, Dalmus miał zareagować gwałtownie: