W kokpicie rozbrzmiał kolejny alarm – hamulce aerodynamiczne przestały funkcjonować. Piloci zgłosili sytuację awaryjną i zostali skierowani z powrotem do Dżuddy, jednak Davidge zawiadomił kapitana, że nie jest w stanie sterować samolotem. W tylnej części kabiny pasażerskiej pojawił się gęsty dym, wybuchła panika i pasażerowie zaczęli przemieszczać się w stronę przodu samolotu. Personel pokładowy powiadomił kapitana o zadymieniu, a wkrótce w kabinie pasażerskiej pojawiły się płomienie. Personel pokładowy próbował walczyć z ogniem, ale bez efektów.

Allen przejął stery i skierował maszynę szerokim łukiem najpierw nad Morzem Czerwonym, a następnie nad Dżuddą w stronę pasa startowego. W czasie końcowego podejścia pożar ogarnął kabinę pasażerską. Kadłub maszyny był już poważnie uszkodzony przez ogień i z samolotu zaczęły wypadać płonące bagaże, fotele i ciała pasażerów – spalone zwłoki pasażerów znajdowano w Dżuddzie 17 km od progu pasa. Pasażerowie próbowali otworzyć drzwi samolotu, gdyż gryzący dym uniemożliwiał oddychanie. Podczas badania szczątków maszyny odnaleziono drzwi z zamknięciem w pozycji „otwarte”, co było niemożliwe technicznie. 3 kilometry od progu pasa Allen utracił kontrolę nad sterem wysokości, udało mu się jeszcze ustawić samolot w osi pasa – i wtedy jego stery również całkowicie odmówiły posłuszeństwa.