mężczyzna zdołał ją przekonać, że w ich społeczności dzieją się prawdziwe cuda. Jej modlitwy mają zostać spełnione, jeśli zgodzi się ona ufundować olej do świec, jakie staną przed ikonami starowierców. Gdy żona urzędnika płaci za olej w intencji urodzenia córki, przyznania mężowi orderów, w intencji zdania egzaminów przez syna, wszystkie jej życzenia sprawdzają się. Kobieta prosi wówczas o modlitwę w intencji skierowania jej męża do badania sprawy oszustw żydowskich handlarzy z pobliskiego miasta. Udaje się jej również przekonać staroobrzędowców, by wbrew swoim zwyczajom pozwolili jej odwiedzić molennę.

Po powrocie urzędnika z kontroli sklepów żydowskich okazuje się, że został on przez nich oszukany, a jego żona żąda od staroobrzędowców dwudziestu pięciu tysięcy rubli. W molennie pojawia się policja i niszczy zgromadzone ikony, dziurawiąc je i nadziewając na stalowy pręt. Na ikonie Anioła zostaje położona woskowa pieczęć, po czym policjanci wywożą wszystkie wizerunki do konsystorza miejscowej eparchii prawosławnej. Jej biskup, przerażony widokiem ikony zniszczonej woskiem, postanawia umieścić ją w soborze katedralnym, odmawia zwrócenia jej staroobrzędowcom. Od tego momentu praca na budowie zaczyna iść gorzej. Wreszcie wiosenna kra na rzece niszczy dotąd zbudowaną część mostu.