Przyjęcie dzieła Zbigniew Bieńkowski wyraził się tak o nowym dziele: „To była erupcja niepohamowanej i nieuporządkowanej wyobraźni” Głos Bieńkowskiego, pozornie krytyczny, przyznawał jednak w pracy „Ćwierć wieku intymności” rangę arcydzieła dziełu Karpowicza. Zbigniew Jarosiński z kolei napisał: „Karpowicz dążył do poezji, która byłaby uruchamianiem najdalszych semantycznych możliwości języka, samorództwem znaczeń niezależnych od zwyczajnej logiki”, a Edward Balcerzan: „Karpowicz postawił czytelnikowi niemożliwe wymagania (…) Byłem zakłopotany”. Zbigniew Herbert miał powiedzieć: „Drogi Tymoteuszu, wystawiłeś mnie na ciężką próbę”. Andrzej Falkiewicz uważał, że Tymoteusz Karpowicz w swoim dziele pokazał, jak umysł pożera sam siebie. Z powstaniem dzieła wiąże się także anegdota przekazana przez Stanisława Pasternaka dotycząca powstania Nagrody Czterech Kolumn:
On był jak Joyce dla prozy, jak Kochanowski dla poezji; stworzył nowy język. Tak się zdenerwowałem, że go nie doceniają, że wymyśliłem własną nagrodę.
Swoistym „wynagrodzeniem” za tom, był zestaw słojów miodu, przekazany poecie przez Stanisława Pasternaka: