Ostatnim wysiłkiem mającym uratować Jaguara było szerokie propagowanie faktu, że urządzenie to było jedynym systemem 64-bitowym. Gracze zorientowani w technice podawali tę kwestię w wątpliwość: niektórzy twierdzili, że główne „64-bitowe koprocesory” urządzenia nie były niczym więcej jak tylko akceleratorami graficznymi (o ograniczonej zresztą możliwości programowania), które musiały być nadzorowane przez pozostałe układy konsoli. Główny procesor graficzny Jaguara operował instrukcjami 32-bitowymi, zaś 16-bitowa jednostka zarządzająca – Motorola 68000 – była układem obecnym na rynku od dłuższego już czasu. Przeciwnicy tego stwierdzenia argumentowali, że sama obecność 64-bitowych chipów była wystarczającym dowodem zasadności stwierdzeń producenta. Jako element kampanii promocyjnej w roku 1996 Atari prezentowało w godzinach porannych reklamową informację, podczas której rozentuzjazmowani sprzedawcy zachwalali walory konsoli. Mimo że programy te pojawiały się przez rok, nie spowodowały wzrostu sprzedaży.