Podkreślano, że wybuch powstania nie został uzgodniony z dowództwem radzieckim, a także utrzymywano, że polska stolica nie odgrywała większej roli w radzieckich planach wojennych. Z kolei Niemcy mieli skoncentrować znaczne siły na przedmościu warszawskim, które w bitwie pancernej pod Warszawą zadały znaczne straty czołówkom 1 Frontu Białoruskiego i zatrzymały ich marsz w kierunku zachodnim. Podobne oceny były formułowane w opracowaniach historycznych i publikacjach prasowych ukazujących się po wojnie w ZSRR i PRL.

Dokumenty ujawnione po rozpadzie ZSRR przeczą jednak tym twierdzeniom. Nikołaj Iwanow wskazywał, że pod koniec lipca 1944 roku w skład 1 Frontu Białoruskiego wchodziło dziesięć armii (w tym jedna pancerna), sześć samodzielnych korpusów pancernych i kawaleryjskich oraz dwie armie lotnicze. Dowodzący frontem marszałek Konstanty Rokossowski miał więc do dyspozycji prawie milion żołnierzy, 3000 czołgów, 15000 dział i moździerzy oraz 3500 samolotów. Zdaniem Iwanowa teza, jakoby oddziały frontu były wyczerpane i pozbawione zaopatrzenia, nie ma pokrycia w faktach. Radziecka 2 Gwardyjska Armia Pancerna, prowadząca bezpośrednie natarcie w kierunku Warszawy, została bowiem wprowadzona na pierwszą linię dopiero w dniu 22 lipca 1944.