Jeden policjantów zeznał później, że „ciała zastrzelonych Żydów leżały wszędzie – w domach, na ulicach, na rynku”.
Spędziwszy Żydów na rynek Niemcy polecili zgłosić się wszystkim rzemieślnikom i mężczyznom zdolnym do pracy. Dyrektor pobliskiego tartaku wyjednał wówczas u Trappa zwolnienie 25 żydowskich robotników pracujących w jego zakładzie. Pozostali „wyselekcjonowani” mężczyźni (ok. 200–400 osób) zostali zabrani na pobliski przystanek kolejowy skąd odwieziono ich później do Lublina. Jednocześnie Niemcy zaczęli ładować pozostałych Żydów na ciężarówki, po czym partiami po 35–40 osób odwozić do odległego o ok. 2 kilometry lasu – położonego po obu stronach szosy wiodącej do Biłgoraja (tzw. Winiarczykowa Góra). Na miejscu czekali już policjanci z 1. kompanii kapitana Wohlaufa, która miała pełnić rolę komanda egzekucyjnego. Żydom polecano kłaść się twarzą do ziemi w równym szeregu, po czym ludzie Wohlaufa mordowali ich strzałami karabinowymi w kark. Uzbrojeni w pistolety maszynowe podoficerowie dobijali osoby dające oznaki życia. Masakra trwała od godzin porannych aż do zapadnięcia zmroku (z krótką przerwą koło południa). W jej trakcie funkcjonariuszom rozdano alkohol. Po pewnym czasie dowództwo batalionu uznało tempo egzekucji za zbyt wolne i wzmocniło kompanię Wohlaufa policjantami z 2.