Doświadczona Graf wykorzystała szansę i szybko przejęła inicjatywę, wygrywając pozostałe gemy i trzeciego seta 6:4. Zdjęcia zapłakanej Jany Novotnej w objęciach wręczającej nagrody księżnej Kentu obiegły prasę nie tylko sportową.
Utrwaliła się wówczas o Janie Novotnej opinia zawodniczki słabej psychicznie, która łatwo traci panowanie nad sobą i jest w stanie przegrać mecz z najbardziej komfortowej sytuacji. Opinia ta znalazła swoiste potwierdzenie kilka lat później, kiedy w turnieju French Open Chanda Rubin zdołała pokonać Czeszkę z wyniku 0:5 i 0:40 w decydującym secie. Mimo to kariera Jana Novotnej nie uległa załamaniu; wygrywała kolejne turnieje (głównie w hali) i utrzymywała się w czołowej dziesiątce na świecie. W 1997 ponownie awansowała do finału na Wimbledonie i ponownie przegrała w trzech setach – tym razem ze Szwajcarką Martiną Hingis; mecz miał mniej dramatyczny przebieg (chociaż Novotna po wygranym pierwszym secie prowadziła z przełamaniem rywalki również w drugim, była więc dość blisko zwycięstwa) i Czeszka zniosła niepowodzenie dużo spokojniej niż cztery lata wcześniej.