Dlatego w momencie powrotu japońskich okrętów lotniczych z Oceanu Indyjskiego, Yamamoto skupiony był na zniszczeniu amerykańskich lotniskowców, nie zaś na ataku na Australię, Nową Gwineę, czy Aleuty. left|thumb|USS „Hornet” (na pierwszym planie) i „Enterprise” (w głębi) w trakcie rajdu Doolittle’a Punktem kulminacyjnym amerykańskiej strategii w tym czasie był, przeprowadzony pod naciskiem prezydenta Roosevelta, bezpośredni atak na wyspy japońskie. 18 kwietnia 1942 roku 16 amerykańskich dwusilnikowych bombowców North American B-25 Mitchell zbombardowało Tokio, Nagoję, Kobe i Osakę. Należące nie do floty, lecz do United States Army samoloty płk. Jimmyego Doolittle'a, wystartowały z pokładu eskortowanego przez USS „Enterprise” (CV-6) lotniskowca USS „Hornet” (CV-8), który tak samo jak japońskie lotniskowce kilka miesięcy wcześniej, niepostrzeżenie przeniknął bezmiar wód północnego Pacyfiku. Szkody materialne wyrządzone przez amerykańskie bombardowanie były niezauważalne, sam nalot miał jednak duży wpływ na morale amerykańskiego społeczeństwa, zaś reperkusje w Japonii miał wręcz gigantyczne.