W 1772 roku otrzymał upragniony awans na podpułkownika z połową należnego żołdu. Już wówczas zaczął podzielać republikańskie poglądy Wigów, skarżąc się na „durnia” króla Jerzego III, niszczącego angielską wolność. Choć za sprawą śmierci dwóch starszych braci, mógł cieszyć się dochodem 1000 funtów rocznie, był zagniewany obrotem spraw w ojczyźnie. W związku z tym w 1773 roku pożeglował do Ameryki pod pretekstem wyprawy handlowej, mającej sprawdzić obszerne połacie ziemi do zakupu. Faktycznie planował osiedlić się w Nowym Świecie i poprzeć kolonistów buntujących się wobec brytyjskich podatków.
8 października (lub 10 listopada) 1773 roku dotarł do Nowego Jorku, niemal u szczytu zamieszania związanego z cłami na herbatę, którego kulminacją była „herbatka bostońska”. Następne 10 miesięcy spędził na podróżowaniu po koloniach, poznając najważniejsze figury przyszłej rewolucji – Jerzego Waszyngtona, Patricka Henry’ego i Johna Adamsa. Wszyscy przyjmowali go serdecznie wiedząc o niechęci do brytyjskiej władzy i zdolnościach militarnych, które mogłyby się okazać przydatne.