Księżniczka po chwili wahania zgodziła się wziąć z nim ślub za rok.

Po powrocie do pałacu księżniczka olśniła wszystkich swoją elokwencją i błyskotliwością, przyćmiewając młodszą siostrę. Król zasięgał jej rady w sprawach państwowych, a okoliczni książęta starali się o jej rękę. Jeden z nich przypadł jej do gustu, ale przed przyjęciem jego oświadczyn pragnęła przemyśleć dokładnie sprawę podczas spaceru.

W lesie zobaczyła, jak spod ziemi wychodzi gromada kuchcików szykujących wspaniałą ucztę. Oświadczyli, że przygotowują się na wesele ich pana, Knypsa z Czubkiem. Wówczas księżniczka przypomniała sobie o danej rok wcześniej obietnicy. Wkrótce zjawił się sam Knyps. Księżniczka początkowo próbowała nakłonić go, by zrezygnował z małżeństwa, kiedy jednak zapytał, czy oprócz wyglądu jest w nim coś, co jej się nie podoba, musiała przyznać, że nic takiego nie ma. Za radą Knypsa skorzystała z daru otrzymanego przy narodzinach od wróżki, aby zmienić go w pięknego młodzieńca. Narrator dopuszcza jednak możliwość, że pozostał równie brzydki jak przedtem, tylko księżniczka patrzyła na niego oczyma pełnymi miłości.