Świda zgodził się na wykonanie pierwszej części tego rozkazu, ale otwarcie – na piśmie – odmówił wykonania drugiej. Wówczas władze Okręgu postawiły go przed sądem.

Najgorsze bodaj świadectwo działalności „Lecha” dał Janusz Prawdzic-Szlaski, komendant Okręgu Nowogródek w książce Nowogródczyzna w walce 1940-1945 (Londyn 1976). Twierdził, że Świda dążył do przejęcia władzy w okręgu i próbował w tym celu uwięzić oficerów komendy. Zarzucał mu też, że po uwolnieniu więźniów z Lidy „Lech”, którego zadaniem było ubezpieczenie odbitych i rozprowadzenie ich na meliny, część z uwolnionych rozstrzelał, aby móc się wykazać lojalnością wobec Niemców. Stanisław Sędziak (Ze wspomnień żołnierzy AK Okręgu Nowogródek, prac. zbiorowa, Warszawa 1988, s.99) pisał o pięciu, tyle że wykonanych samowolnie, wyrokach śmierci. Ta liczba pojawia się też w książce Cezarego Chlebowskiego (Gdy las był domem, Łódź 1972) wraz z informacją, że byli to „znani kapusie więzienni”.

Sprawa „Lecha” – wersja Józefa Świdy Józef Świda przedstawił swoją wersję wydarzeń dopiero w 1985 roku. Napisał wówczas do Jana Erdmana list, którego pozostałymi adresatami byli: Studium Polski Podziemnej, „Zeszyty Historyczne” w Paryżu, Z.S.