Wobec zwiększającej się ilości wody kapitan Sorley zarządził uruchomienie wszystkich sześciu pomp, mających usunąć wodę ze statku. „Fitzgerald” znacznie zmniejszył swoją prędkość, co pozwoliło na zbliżenie się obu statków na odległość około 16 kilometrów. Umożliwiło również kontakt radarowy pomiędzy jednostkami.

O godzinie 16.39 Anderson skontaktował się ze strażą przybrzeżną by otrzymać informację o prognozowanych warunkach pogodowych. Przed południem 10 listopada pogoda znowu się pogorszyła, statki w rejonie południowego brzegu Jeziora Górnego zanotowały prędkość wiatru dochodzącą do 93 km/h. Na otwartych wodach jeziora prędkość ta przekroczyła 130 km/h. O godzinie 7.10 rano doszło do ostatniego kontaktu radiowego pomiędzy SS „Edmund Fitzgerald” a SS „Arthur M. Anderson” podczas którego kapitan „Fitzgeralda” zapewnił, że załoga daje sobie radę z kontrolowaniem statku. Ostatnie słowa kapitana Ernesta M. McSorleya brzmiały We are holding our own (trzymamy się). Statek zatonął parę minut później, dziesięć minut po ostatnim kontakcie załoga SS „Arthur M.