Durand jednak inaczej interpretował treść udostępnionych dokumentów, a nawet gdyby przedstawiały jakąś wartość dowodową, to – zdaniem Duranda – nie można było na ich podstawie wszczynać wojny francusko-rosyjskiej, a może nawet ogólnoeuropejskiej. Konsekwentnie unikał obietnic pomocy militarnej ze strony Francji (a w nieoficjalnych, prywatnych rozmowach zapowiadał wprost, że Francja takiej pomocy nie udzieli), jako zadeklarowany legitymista przestrzegał zasady neutralności i nieinterwencji w polityce zagranicznej, doradzał władzom rewolucyjnym kapitulację, nadzieje powstańców nazywał „iluzjami”, choć prywatnie zżył się z Polakami, polubił ich i zawarł z nimi liczne przyjaźnie. Jednocześnie namawiał Francuzów przebywających w Warszawie w okresie powstania do powstrzymywania się od jakiegokolwiek udziału w insurekcji (m.in. storpedował próby utworzenia legionu francuskiego w Warszawie). Apelował natomiast do rządu Ludwika Filipa o podjęcie pokojowych mediacji pomiędzy walczącymi stronami, a po upadku powstania – o podjęcie starań, które uchroniłyby Polaków przed represjami rosyjskimi. Ponadto ułatwił i zabezpieczył korespondencję polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych z reprezentantami polskiego rządu w Paryżu – Karolem Kniaziewiczem i Ludwikiem Augustem Platerem.