thumb|180px|Bronisław Wildstein Lista Wildsteina – nazwa nadana spisowi imion, nazwisk i pewnych sygnatur, będącemu indeksem katalogowym archiwalnych zasobów akt Instytutu Pamięci Narodowej, po jego wyniesieniu na zewnątrz IPN przez Bronisława Wildsteina, publicystę „Rzeczpospolitej” i rozpowszechnieniu spisu w środowisku mediów, a potem upublicznieniu w internecie na początku 2005 roku.
Początkowo podawano, że lista zawiera około 240 tysięcy nazwisk z imionami, ostatecznie doliczono się ich 162 617 (w tym nie powtarzało się około 120 tys.), z czego 80 458 miało być tzw. osobowymi źródłami informacji służb bezpieczeństwa PRL – świadomych i faktycznych jak i fikcyjnych (lub jak to inaczej określono – nieświadomych). Wydarzenie to, umotywowane przez Wildsteina koniecznością odblokowania lustracji, wywołało wielki wstrząs społeczny i wrzawę medialną, natomiast praktycznie nie wzruszyło sceny politycznej, oprócz wykorzystywania do ataków z różnych stron na IPN i jej ówczesnego prezesa, prof. Leona Kieresa.
Inną listą o podobnym charakterze znaną z historii III Rzeczypospolitej była tzw. Lista Macierewicza, która jednak nie była tak masowa – zawierała wykaz kilkudziesięciu nazwisk.
Pochodzenia danych z listy Zgodnie z ustawą IPN przejął zasoby archiwalne i katalog Głównej Komisji Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, byłego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych z czasów PRL, a także zasoby wojskowych organów bezpieczeństwa użyczone przez instytucje i archiwa wojskowe, oraz właściwe akta z Archiwum Państwowego, sądów, prokuratur i więzień. Zgromadzone w ten sposób zasoby IPN nie były kompletne, gdyż duża ilość materiałów została zniszczona przez służby PRL (około 50–60%, w Gdańsku nawet 80%), a pewna część teczek została zawłaszczona i wywieziona do Rosji (oświadczenie takie prezes IPN złożył w wywiadzie dla „Polityki” przeprowadzonym przez Jacka Żakowskiego).
Po przejęciu zbiorów katalogi zostały zmodyfikowane przez nadanie nowych sygnatur i scalenie dwóch kategorii – funkcjonariuszy z cywilami, czyli tajnymi współpracownikami (TW) oraz kandydatami na TW, przy czym najczęściej były to osoby, które nie wiedziały, że zostały tak zakwalifikowane. Według prof. Andrzeja Friszkego z kolegium IPN było to działanie świadome – aby nikogo nie można było oskarżyć bez bezpośredniej weryfikacji jego teczki.
Odmiennie były katalogowane zasoby przekazane przez instytucje wojskowe i zaklasyfikowane do tzw. zbioru zastrzeżonego, do którego dostęp mieli mieć wyłącznie prezes IPN i Minister Obrony Narodowej. Zbiór zastrzeżony zawierał akta czynnych pracowników wywiadu wojskowego oraz tych, którzy winni byli pozostać anonimowi.
Plik katalogu zbioru niezastrzeżonego w nomenklaturze IPN nazywany bazą danych „Akta osobowe” jako pomoc archiwalna Biura Udostępniania i Archiwizacji Danych (BUiAD) IPN w Warszawie był dostępny do wglądu w warszawskiej czytelni IPN od listopada 2004. Został stworzony zgodnie ze stanowiskiem kolegium IPN z 29 października 2004. Dostęp nie był powszechny, gdyż zgodnie z ustawą o IPN wymagał złożenia wniosku umotywowanego celami naukowo-badawczymi i otrzymania zezwolenia. .
Katalog dotyczył tylko części teczek – zgromadzonych w warszawskim biurze IPN, czyli ok. 35% zasobów całego Instytutu. Jednocześnie wysocy funkcjonariusze IPN, łącznie z prezesem oceniali, że docelowo, po ukończeniu przejmowania i inwentaryzowania zasobów, katalog miał zawierać do 1,5 mln pozycji – później prof. Andrzej Paczkowski uściślił, że liczba ta dotyczyła łącznie zasobów teczkowych i kartotekowych, dla których teczki nie zachowały się.
Oryginalny plik, jak ustaliła wewnętrzna komisja IPN, był dostępny w różnych miejscach: na komputerze niepodłączonym do sieci i służącym do jego sporządzenia, w sieci BUiAD, na komputerze czytelni IPN (nie jest jasne, czy komputer ten nie był włączony w sieć BUiAD) oraz na komputerach Biura Edukacji Publicznej do użytku służbowego.
Interpretacja danych Katalog był opracowany w postaci pliku arkusza kalkulacyjnego Microsoft Excel, czyli w formacie XLS. Jak wynika z ujawnianych podczas wydarzeń informacji, zawierał proste zestawienie pozycji (wierszy), dla których określono cztery informacje (kolumny) charakteryzujące daną teczkę: sygnaturaoznaczenie teczki nadane przez IPNnazwisko i imięimienne wskazanie osoby, której dotyczyła teczkajednostkanazwa jednostki, która wytworzyła bądź przekazała do IPN aktanazwa bazyokreślenie rodzaju akt, do których należała teczka
Dwukrotna obecność jednej osoby na liście mogła wynikać z tego, że zewidencjonowano dwie osoby o takich samych danych personalnych, lub że jedna osoba miała założone dwie sprawy – np. rozpracowanie i śledztwo, ale również rozpracowanie, a potem współpraca. Nieobecność na liście oznaczała, że w posiadaniu IPN nie znajdowała się teczka dotycząca danej osoby – teczki nie było lub została zniszczona, albo nie została jeszcze zewidencjonowana.
W katalogu dostępnym w czytelni IPN były widoczne tylko dwie pierwsze kolumny. Pozostałe dwie były ukryte za pomocą standardowego mechanizmu arkusza, co zapewne było uznawane za ochronę danych w nich zawartych. Ochrona taka była iluzoryczna i łatwa do ominięcia.
Dane z kolumn „odkrytych” Dane te były dostępne od początku rozpowszechniania listy w internecie, natomiast nie wiadomo, czy dostępne przedtem dane w plikach PDF zawierały tylko te dane, czy również dane z kolumn „zakrytych”.
Sygnatura Ujawnione dane ze względu na wyjątkową szczupłość informacji i brak oficjalnych interpretacji IPN nastręczały istotne trudności w ich właściwej interpretacji. Przez pewien czas jedyną dostępną wskazówką była sygnatura, zbudowana według poniższej struktury: IPN BU oznaczenie nr1 / nr2
IPN BU oznaczało Biuro Udostępniania (i Archiwizacji Danych) IPN. Elementy nr1 i nr2 były wyłącznie porządkowe i nie budziły zainteresowania. Natomiast w pierwszym okresie rozpowszechniania listy za kluczowy dla prawdopodobnego rozróżnienia roli hipotetycznie wskazanych osób był uważany element oznaczenie. Niestety jego interpretacja była niejasna, gdyż informacje podawane w internecie nie odwoływały się do jakiejkolwiek podstawy, a publiczne wypowiedzi przedstawicieli IPN były sprzeczne, jak podano w poniższej tabeli (wypowiedź prof. Friszkego z 31 stycznia 2005 była też kolportowana w internecie, natomiast prof. Paczkowski podał swoją opinię 9 lutego 2005 wraz z sugestią, że prof. Friszke się myli). W tabeli podane są też inne interpretacje pojawiające się w internecie bez podania źródła.
oznaczeniewedług prof. Friszkegowedług prof. Paczkowskiegobrak źródłabrak– – etatowy pracownikPF– – poufne0 pracowniktajneoficer służb bezpieczeństwa00TW, lub kandydat na TWściśle tajne–000– – tajne specjalnego znaczenia
Ostatnia wartość elementu oznaczenie – wskazana tylko dla porządku – była podawana w internecie, pomimo tego, że ciąg trzech zer wiodących w dostępnych danych nie występował. Ponadto według innych informacji teczki TW i kandydatów na TW oznaczano ówczesną klauzulą tajne specjalnego znaczenia.
Znajomość ww. danych nie uprawniała zatem do wyrokowania, czy dana teczka dotyczy agenta, niemniej wypadki takie miały miejsce.
Nazwisko i imię W większości przypadków podawano tylko jedno imię i nazwisko, dla części przypadków podwójne nazwisko, niekiedy też wskazane były kobiece nazwiska panieńskie. Oznaczało to, że przypisanie ich konkretnej osobie w skrajnych przypadkach masowego rzeczywistego występowania połączenia nazwiska i imienia było nieuprawnione. Jednocześnie drugim skrajnym przypadkiem była możliwość jednoznacznej identyfikacji osób noszących rzadkie lub bardzo rzadkie połączenia nazwiska i imienia.
Dane z kolumn „zakrytych” Dane te stały się powszechnie dostępne po opublikowaniu listy (poszerzonej) w serwisie internetowym „Tygodnika Katolicko-Narodowego Głos”. Podana tam interpretacja danych z ostatniej kolumny, w powiązaniu z sygnaturą pozwalała na zidentyfikowanie przypadków, gdy wskazana teczka była przez ówczesne służby bezpieczeństwa założona nie dla pracownika – na liście było 80 458 takich pozycji. Interpretację, że jednoznacznie wskazuje to akta TW (lub kandydata na TW) zdecydowanie podważał w Sejmie prof. Kieres.
Jednocześnie kolportowana w internecie informacja, że kolumny te zawierały oryginalne, tzw. „ubeckie” sygnatury była niewiarygodna, gdyż IPN nie mógł przejąć katalogu byłych służb bezpieczeństwa w postaci pliku XLS.
Jednostka Dane z tej kolumny były porządkowe, nie miały znaczenia dla różnicowania pozycji, i miały poniższe wartości: KBW – Korpus Bezpieczeństwa Wewnętrznego, CSP, Departament II, JW z jej numerem i niekiedy miasto, KW MO z nazwą miasta, MSW – Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, MSW mikrofilmy, NJW – Nadwiślańskie Jednostki Wojskowe Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, NJW Dowództwo, NJW z nazwą miasta, NJW JW z jej numerem, SUSW – Stołeczny Urząd Spraw Wewnętrznych, WSI – Wojskowe Służby Informacyjne, WUBP z nazwą miasta, WUSW z nazwą miasta – Wojewódzki Urząd Spraw Wewnętrznych, były też pozycje bez podania jednostki.
Nazwa bazy Te dane stały się kolejnymi kluczowymi dla w miarę prawdopodobnej klasyfikacji pozycji. Występowały w zasadzie trzy wartości (jedna pozycja nie miała podanej nazwy bazy): akta osobowe jedynki akta jedynki MKF Pierwsza wartość wskazywała teczkę pracownika służb specjalnych – oficerów, funkcjonariuszy i osób cywilnych, oraz żołnierzy Nadwiślańskiej Jednostki Wojskowej, a więc nie agentów. Natomiast słowo jedynki było opisowe i wskazywało, że na zestawie dokumentów jego oryginalny numer był łamany przez jedynkę rzymską dla teczki papierowej lub arabską dla mikrofilmu. Ponieważ taka konwencja była niejednoznaczna, to dodawano kolejne słowo opisowe – akta dla teczki papierowej i MKF dla mikrofilmu. Numery akt byłych służb bezpieczeństwa łamano przez cyfrę I lub 1 w przypadku: tajnych współpracowników kandydatów na tajnych współpracowników innych kategorii tzw. osobowych źródeł informacji kwestionariuszy ewidencyjnych. Powyższy fakt podważał możliwość ostatecznego kwalifikowania pozycji na poszerzonej liście jako wskazującej bądź nie agenta.
Sposób wycieku Niejasna jest kwestia sposobu uzyskania listy z IPN. Bronisław Wildstein odmawiał – ze względu na tajemnicę dziennikarską – podania takich informacji oprócz tego, że lista była do wglądu dla każdego na ekranie komputerów czytelni BUiAD. Pojawiały się więc domysły, że skopiował on plik na zewnętrzny nośnik w trakcie pobytu w czytelni. Ze względu na ujawniony przez generalnego inspektora ochrony danych osobowych dr Ewę Kuleszę fakt usunięcia możliwości obsługi zewnętrznych nośników w czytelni dopiero 4 stycznia 2005, prawdopodobne wydaje się skopiowanie pliku na dyskietki. Wersja o skopiowaniu na pendrive była konsekwentnie dementowana, w tym przez prezesa IPN. Niezależnie i w analogiczny sposób mógł tego dokonać w listopadzie 2004 prof. Marek Jan Chodakiewicz, na stałe zamieszkały w USA. Wewnętrzna komisja IPN po ustaleniu miejsc występowania pliku wskazała pośrednio, że w wycieku mogli pomagać lub być jego sprawcami pracownicy IPN, w tym informatycy, zwłaszcza administratorzy sieci.
Kwestia integralności danych Ze względu na fakt, iż pliki elektroniczne listy kolportowane bezpośrednio w formacie PDF, a potem w internecie w formacie HTML, nie zostały w jakikolwiek sposób zabezpieczone przed zmianą zawartości, nawet dość trywialnym sposobem skrótów (sum kontrolnych) MD5, to można je było w dowolny sposób przetwarzać i nie było pewności, że stanowiły wierne kopie danych faktycznie uzyskanych przez Wildsteina. Szybko zanotowano przypadki fałszowania listy, która zaczęła żyć własnym życiem i była modyfikowana przez inne osoby.
Dopiero poszerzona lista opublikowana w serwisie internetowym „Tygodnika Katolicko-Narodowego Głos” miała zabezpieczenie integralności i zgodności ze źródłem (niekoniecznie było to źródło w IPN) w postaci skrótów MD5.
Motywy wyniesienia i upublicznienia listy