Anglik uważa na tej podstawie arkadyjskiego Zeusa za pierwotnie świętego króla zaklinającego deszcz, będącego na służbie księżyca w postaci boskiej wilczycy.

W celu zatopienia świata wysłane zostały wiatry (wedle Gravesa Wiatr Południowy), które zasłoniły niebo chmurami. Zagrzmiało i z chmur począł lać się wielki deszcz. Wkrótce rzeki opuściły swe koryta, morza niezwykle szybko zalały lądy. Żadna budowla ludzka nie wystawała z wód. Zwierzęta szukały schronienia i topiły się. Cisza i pustka opanowały ziemię. Tylko szczyty Olimpu i Parnasu wystawały spośród niezmierzonego morza sięgającego horyzontu, nie posiadającego wręcz brzegów. Ludzie próbowali się ratować w różny sposób, jak to opisał Owidiusz w swych Przemianach. Uciekali na góry. Wsiadali w czółna, dobywając wioseł, jednak dosięgła ich śmierć. Z kataklizmu uratowała się tylko jedna para ludzka.

Ocaleni Rozważny i pobożny Deukalion oraz Pyrra, para sprawiedliwych, byli w czasach klęski w wieku starczym. Kiepsko widzieli. Nie zginęli jednak w wodach potopu, jak reszta ludzkości. Zeus postanowił bowiem, że ocaleją.