Gospodarka mieszkaniowa w PRL – okres Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej, cechujacy się budownictwem osiedli i wielkich zespołów mieszkaniowych, złożonych z bloków mieszkalnych, które często ceniły się wątpliwą jakością budowy i ciasnymi lokalami.

Nawet przy tych niskich standardach, mieszkań dla młodzieży często brakowało i czas oczekiwania na mieszkania wynosił kilka lat. W tzw. „dekadzie gierkowskiej” standardy wyposażeniowe mieszkań zaczęły powoli rosnąć, a liczba wybudowanych mieszkań znacznie się zwiększyła, osiągając historyczny szczyt w 1978 r. w którym oddano 283,6 tys. mieszkań do użytku. Obecnie, ponad połowa Polaków mieszka w mieszkaniach wybudowanych podczas istnienia PRL-u, a odsetek ten jest większy u ludzi żyjących w miastach.

W roku 1960 oddano do użytku 142,1 tysiąca mieszkań, a w roku 1970 194,2 tysiąca mieszkań. Najwięcej mieszkań wybudowano w 1978 roku – 283,6 tys. o przeciętnej powierzchni około 62 m². Liczba oddawanych mieszkań od roku 1964 do roku 1989 włącznie nie spadała poniżej 150 tys. Dla porównania, w roku 2015 wybudowano 147,7 tys. mieszkań, w 2020 wybudowano ich 222 tys., a w 2024 199,9 tys. mieszkań. Średnia powierzchnia mieszkań oddawanych przez deweloperów w roku 2016 wyniosła 58,2 m², a w latach 1990–2015 liczba mieszkań 150 tys. została przekroczona w 2003, 2008 i 2009 roku. Po okresie PRL przekroczono granicę 200 tys. mieszkań budowanych rocznie w latach 2019–2024, a ich średnia powierzchnia wynosi około 90 metrów kwadratowych. mały|Liczba i powierzchnia mieszkań oddanych do użytku od 1950 r. mały|Liczba i powierzchnia mieszkań oddanych do użytku od 1950 r. mały|Przeciętna powierzchnia mieszkań oddanych do użytku od 1950 r.

Skutki II wojny światowej Polska w granicach poczdamskich straciła w wyniku II wojny światowej 2 miliony mieszkań. Było to efektem działań wojennych, migracji i przesiedlenia ludności. W grudniu 1945 władze wprowadziły przymusową gospodarkę lokalami (powyżej 5 izb).

Sytuacja mieszkaniowa w latach 1945–1956 mały|Odbudowa Warszawy z ruin W latach 1945–1946 wyremontowano 70 000 izb. Korzystano z materiałów pochodzących z odzysku i rozbiórki nieraz całych budynków. W latach 1947–1949 wybudowano około 300 tys. izb i wyremontowano ok. 500 tysięcy izb. W latach 1950–1955 wybudowano ok. 400 000 mieszkań, tzn. cztery razy mniej niż zawarto w tym czasie małżeństw. Budownictwo mieszkaniowe, poza sztandarowymi budowami lat 50., takimi jak MDM czy Nowa Huta, praktycznie nie istniałoMiędzy modernizacją a marnotrawstwem. raport IPN.. Tragiczną sytuację mieszkaniową lat 50. dokumentują m.in. listy do redakcji „Po prostu” i pamiętniki, gdyż cenzura ograniczała wolność wypowiedzi.

Ziemie Odzyskane Na Ziemiach Zachodnich rozbierano budynki w różnym stanie i wysyłano uzyskane w ten sposób materiały budowlane do centralnej Polski, np. do odbudowywanej Warszawy. Innym sposobem rozwiązywania problemu braku mieszkań było zasiedlanie zachodnich województw. Oprócz zajmowania opuszczanych przez Niemców terenów, chciano wykorzystać domy, które puste by niszczały. Tutaj kierowano zwłaszcza przesiedleńców zza Buga. Przenosiły się tu również osoby, które w ten sposób chciały uciec przez władzami. Do przeprowadzki zachęcano również mieszkańców centralnej Polski, którzy nie mieli domów lub mieszkali w bardzo złych warunkach.

Mieszkania na Ziemiach Zachodnich były raczej w dobrym stanie. Dotyczyło to zwłaszcza mniejszych miasteczek i wsi, gdzie Niemcy nie bronili się długo lub skąd musieli się nagle wycofywać. Duże zniszczenia były we Wrocławiu, Legnicy, Poznaniu, Szczecinie, Kołobrzegu i Gdańsku, gdzie Niemcy długo i zaciekle się bronili. Tutaj mieszkań było niewiele, a sytuacja przypominała raczej Warszawę. Przyjmuje się, że z istniejących w 1939 r. 3,5 mln izb mieszkalnych na terenach poniemieckich zniszczeniu uległo około 2 mln. Pomimo tego istniały pewne rezerwy mieszkaniowe (przynajmniej na niektórych obszarach ziem zachodnich). Dlatego jeszcze w latach 50., po 1956 r. kierowano tam więc ostatnią falę polskich wysiedleńców z Kresów Wschodnich.

Podczas przejmowania mieszkań na ziemiach zachodnich dochodziło do wielu zniszczeń. Dokonywała ich – zwłaszcza tuż po przejściu frontu – Armia Czerwona zabierająca co cenniejsze wyposażenie i wywożąca je do ZSRR. Niezależnie od tego „Ziemie Odzyskane” były grabione przez rodzimych szabrowników, działających na własną rękę lub w sposób zorganizowany. Meble, artykuły gospodarstwa domowego, wyposażenie kuchenne, a nawet elementy instalacji, okna i drzwi były kradzione i wywożone do centralnej Polski, gdzie je sprzedawano na bazarach. Często w szabrze mieli swój udział (nadużywając uprawnień) funkcjonariusze administracji państwowej.

Uregulowania prawne Dokwaterowywanie 21 grudnia 1945 roku wprowadzono dekretem przymusową gospodarkę lokalamiDekret o publicznej gospodarce lokalami i kontroli najmu ().. Był to pierwszy od zakończenia II wojny światowej akt prawny regulujący i ograniczający najem lokali mieszkalnych będących własnością osób prywatnych. Wprowadzał pojęcie „publicznej gospodarki lokalami”, tzn. w praktyce nacjonalizował mieszkania. Przydział do lokali mieszkalnych leżał w gestii władz kwaterunkowych, tj. prezydium miejskiej (gminnej) rady narodowej. W świetle przepisów tego dekretu decyzja administracyjna o przydziale lokalu mieszkalnego miała pierwszeństwo i była ważniejsza niż umowa najmu zawarta z właścicielem tegoż lokalu. Co więcej, przydział ten wydany odgórnie przez władzę kwaterunkową, zastępował umowę cywilnoprawną zawartą pomiędzy lokatorem a właścicielem i nie wymagał on zgody właściciela. Dekret ten obowiązywał początkowo w siedmiu największych miastach Polski: Warszawie, Łodzi, Gdańsku, Lublinie, Krakowie, Katowicach i Poznaniu.

Dekret ten rozciągnięto w 1951 roku na wszystkie lokale. Zakres ingerencji (np. wielkość mieszkań, do których dokwaterowywano rodziny, lub pożądana liczba osób w mieszkaniu) zależał od decyzji konkretnej rady narodowej. Zazwyczaj dotyczył mieszkań o więcej niż 5 izbach. Najczęściej stosowano regułę, że na 1 osobę może przypadać nie więcej niż 1 pokój. Do większych mieszkań dosiedlano więc dodatkowych lokatorów. Mieli oni jeden lub kilka pokoi dla siebie wraz z prawem do korzystania z kuchni i łazienki. Często był to sposób na poniżenie ludzi zamożnych lub niepokornych wobec nowej władzy. Przydzielanie odbywało się bez uzgodnienia z właścicielem mieszkania, do którego dokwaterowywano dodatkowe osoby. Po 1956 roku zrezygnowano z takiego sposobu dokwaterowywania.

Innym elementem gospodarki lokalowej była polityka mieszkaniowa w kamienicach prywatnych. Część z nich znacjonalizowano, ale niektóre pozostawiono w rękach prywatnych. Lokatorów dosiedlano jednak na mocy decyzji kwaterunku, bez uzgodnienia z właścicielem posesji. Lokatorzy płacili stawki urzędowe za czynsz, które nie pokrywały rzeczywistych kosztów użytkowania lokali i remontów budynków. Z tego względu prywatne kamienice często popadały w ruinę.

Dekret Bieruta mały|Ulica Bednarska na Starym Mieście w Warszawie

26 października 1945 roku wydany został „Dekret o własności i użytkowaniu gruntów na obszarze m.st. Warszawy”Dekret o własności i użytkowaniu gruntów na obszarze m.st. Warszawy. znany jako dekret Bieruta.

Na jego mocy na własność gminy miasta stołecznego Warszawa przechodziły wszelkie grunty w przedwojennych granicach miasta. Dekret ten nie dotyczył budynków, a tylko gruntów. Budynki znajdujące się na nich miały pozostać własnością dotychczasowych właścicieli. Dekret ten w założeniach miał ułatwić odbudowę stolicy, zwłaszcza dzielnic zrównanych z ziemią.

W praktyce lekceważono przepisy dekretu. Właścicielom zabierano również kamienice lub poddawano je obowiązkowi kwaterunku. Dotyczyło to zwłaszcza dzielnic centralnych (gdzie znajdowały się grunty w dużej wartości) jak Śródmieście, Mokotów, Ochota. Na peryferiach ograniczano się do przejęcia gruntów.

Dekret był powszechnie krytykowany, zwłaszcza przez istniejącą jeszcze wtedy legalną opozycję. Powody krytyki to: nie wszystkie dzielnice były zniszczone w jednakowym stopniu, naruszono konstytucyjne prawo własności, brak chęci właścicieli do budowy lub odbudowy domów na nieswoim gruncie, możliwość nieprawidłowości przy przejmowaniu działek

Dekret spowodował zastój odbudowy. Aby to zmienić, wydano dekret zmuszający właścicieli do renowacji zniszczonych przez wojnę domów. Jeśli właściciel zwlekał z odbudową lub remontem, dokonywało tego miasto na jego koszt. Do czasu spłacenia należności, dom taki stawał się własnością gminy. W ten sposób przejęto wiele nieruchomości.

Dekret Bieruta z 1945 r. sprawił, że znacjonalizowanych zostało około 40 tysięcy nieruchomości, czyli 94 proc. zabudowy miasta w przedwojennych granicach.

W miejsce własności gruntów dekret przewidywał wieczystą dzierżawę albo odszkodowanie w miejskich papierach wartościowych. Na blisko 24 330 budynków i 40 tys. prywatnych parceli, miasto miało wcześniej zaledwie 853 nieruchomości (zaliczano do nich także publiczne szalety i grunty niezabudowane).

Kamienice uległy wywłaszczeniu. Państwowe grunty zyskały prywatnych właścicieli dopiero z końcem trwania Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej.

Inżynieria społeczna Dzielenie dużych mieszkań Duże przedwojenne mieszkania dzielono często między kilka obcych sobie rodzin. Wynikało to z chęci poprawy sytuacji mieszkaniowej ludzi biednych, niemających mieszkania. W ten sposób próbowano przenosić na grunt polski rozwiązania radzieckie. Tam istniały tzw. komunałki. Były to duże mieszkania, w których każda rodzina miała własny pokój, a korytarz i pomieszczenia sanitarne były wspólne. Jednak wspólne mieszkanie tak dużej liczby osób rodziło liczne konflikty. Wywołane one były różnicą charakterów, jak również niewystarczającą liczbą łazienek, toalet, miejsca w kuchni lub na korytarzach. Mieszkania w takim stylu nie przyjęły się w Polsce. Po roku 1956 rezygnowano z tworzenia podobnych rozwiązań.

Polityka mieszkaniowa okresu Gomułki mały|Blok z wielkiej płyty w Gdańsku Władysław Gomułka przywrócił spółdzielczość mieszkaniową, zwrócił domy do 110 m², wprowadził kredyty dla budowniczych domów jednorodzinnych. Głównym inwestorem pozostały rady narodowe. W latach 1956–1960 zbudowano ok. 1,2 mln izb, a w latach 1961–1970 – 1,7 mln lokali. Budownictwo tej epoki charakteryzowały tzw. rozwiązania oszczędnościowe. Promowane one były zwłaszcza przez Władysława Gomułkę. Efektem tego był niski standard lokali. Mieszkania budowano oszczędnie; ciemne kuchnie, zmniejszanie „zbędnych” powierzchni, niskie stropy, brak tynków. Pojawiały się nawet pomysły wspólnej łazienki dla kilku mieszkań czy suchych ustępów (tzn. niepodłączonych do kanalizacji i opróżnianych przez szambiarkę). Tak skrajne pomysły były odrzucane przez inwestorów. Mieszkań było jednak ciągle za mało.

Powodów było kilka: nacisk na rozbudowę przemysłu ciężkiego kosztem zaspokojenia potrzeb ludności, problemy gospodarcze i przestarzałe technologie, wyż demograficzny osiągający dorosłość.

Sytuacja ta była zależna od planów rozwoju Polski nakreślonych w 1960 roku. Powrócono do polityki intensywnego uprzemysłowienia kraju. Wiązało się z tym ograniczenie środków na budownictwo. Spółdzielnie mieszkaniowe, nawet posiadając odpowiednie środki finansowe, miały problemy z realizacją inwestycji z powodu braku wykonawców i materiałów budowlanych. Ponadto w wiek produkcyjny wchodziło wówczas pokolenie powojennego wyżu demograficznego i należało mu zapewnić pracę. Instytut Gospodarki Mieszkaniowej opracował wówczas prognozę dotyczącą zapotrzebowania na nowe mieszkania w latach 1961–1965. Propozycje były takie – 700 tys., 650 tys. lub 600 tys. mieszkań. Przyjęto opcję najniższą, która według danych IGM nie rokowała nadziei na poprawę sytuacji mieszkaniowej.

Spółdzielnie mieszkaniowe Podstawowym sposobem otrzymania własnego lokum było zapisanie się do spółdzielni mieszkaniowej. System ten wytworzył jednak wiele patologii.