Zeitenwende (z niem. „zmiana czasów”, „punkt zwrotny”, „nowa era”) – termin określający zasadnicze zmiany w niemieckiej polityce zagranicznej, bezpieczeństwa i energetycznej, ogłoszone przez kanclerza Olafa Scholza 27 lutego 2022 r. w przemówieniu w Bundestagu, w reakcji na inwazję Rosji na Ukrainę.
Oprócz stanowczego potępienia rosyjskich działań na Ukrainie kanclerz zasygnalizował epokową zmianę w niemieckim myśleniu o polityce międzynarodowej oraz zapowiedział idące za tym działania.
Wojna na Ukrainie stała się w powojennej historii Niemiec najważniejszym punktem krytycznym od czasu zjednoczenia, a pod wieloma względami wydarzeniem w ogóle pozbawionym precedensu.
Z perspektywy Niemiec rosyjska agresja przeciwko Ukrainie była nie tylko drastycznym pogwałceniem porządku bezpieczeństwa europejskiego czy symbolem fiaska specyficznej tradycji Ostpolitik, ale także symptomem przemian globalnych, które Niemcy odczuwali boleśniej niż większość innych państw europejskich. W istocie atak Federacji Rosyjskiej na sąsiada w gwałtowny sposób kończył całą epokę, której Niemcy nie tylko były beneficjentem, lecz stanowiły w niej także – zarówno w swoim mniemaniu, jak i w ocenie dużej części światowej opinii publicznej – przedmiot podziwu i wzór do naśladowania.
Kryzys tej epoki – której filarami były proces globalizacji, pokój, trwałość porządku europejskiego gwarantowanego przez Stany Zjednoczone i względna stabilność systemu liberalno-demokratycznego – dawał o sobie znać już wielokrotnie na przestrzeni ostatnich dwóch dekad. Ale sygnały te – wojny w Gruzji (2008) i na Ukrainie (2014), gwałtowny wzrost potęgi i autorytaryzmu Chin czy okres rządów Donalda Trumpa – albo nie zostały w Niemczech odebrane jako dzwonki alarmowe, albo też nie okazały się dostateczne silne, aby zmobilizować elity i społeczeństwo do podjęcia koniecznych dostosowań. Dopiero agresja 24 lutego 2022 roku zdefiniowana została jako Zeitenwende, czyli zmiana epoki lub punkt zwrotny.
Wojna na Ukrainie oznaczała załamanie wieloletniej polityki Niemiec wobec Rosji i ogromnie osłabiła zdolność Niemiec do dostarczania rozwiązań oraz pretendowania do przywództwa.
Dla partii głównego nurtu Zeitenwende – a zwłaszcza krytyczne podejście do Rosji i wsparcie Ukrainy – nabrało charakteru tożsamościowego i odróżniało je od adwersarzy ze skrajnej (prorosyjskiej) prawicy. Stało się elementem nie tylko strategii polityki zagranicznej, lecz także światopoglądu stanowiącego kluczowy filar demokratycznego charakteru tych ugrupowań. Powodowało to, że zasadnicza zmiana linii w odniesieniu do Rosji – zwłaszcza w kierunku chęci powrotu do business as usual (lub status quo ante) – byłaby decyzją wymagającą szczególnego uzasadnienia i niewątpliwie budzącą kontrowersje. Innymi słowy: bez głębokiej zmiany warunków koszt polityczny rewizji tego podejścia na rzecz ponownego zbliżenia z Rosją lub ustępstw wobec niej byłby bardzo wysoki, bo naruszałby ramy ukształtowanego konsensusu sił demokratycznych. Wsparcie finansowe i militarne dla Ukrainy, sankcje na Rosję, odcięcie się od rosyjskich surowców oraz odmowa postawy appeasementu (pokoju narzuconego przemocą Ukrainie) – to wszystko są elementy polityki mającej silne i trwałe poparcie wśród partii głównego nurtu i większości społeczeństwa niemieckiego.
Kontekst historyczny Jak twierdzi Thomas Bagger, były ambasador w Polsce, który przez wiele lat był szefem sztabu planowania w niemieckim MSZ, Niemcy bardziej niż inne kraje zinternalizowały tezę Francisa Fukuyamy o końcu historiiT. Bagger, The World According to Germany: Reassessing 1989, Atlantik-Brücke, pierwodruk: „The Washington Quarterly”, styczeń 2019.. Dzięki temu mogły poczuć – po raz pierwszy w XX stuleciu, po dwóch strasznych katastrofach – że znajdują się po właściwej stronie dziejów. Stało się tak dlatego, że zasady świata, który wyłonił się po upadku komunizmu i końcu zimnej wojny, idealnie pasowały do kultury politycznej i przekonań wykształconych w Niemczech Zachodnich po 1945 roku. Tak się przynajmniej wydawało. Niemcy, teraz już zjednoczone, nie musiały zmieniać się i dostosowywać. To raczej wiele innych państw, w Europie i poza nią, miało doszlusować do modelu niemieckiego, który jawił się jako wyjątkowo dobrze pasujący do nowej ery. Liberalna demokracja, pacyfizm, socjalna gospodarka rynkowa, otwartość, prymat ekonomii, drugorzędna rola siły militarnej – to wszystko było jak stworzone na potrzeby epoki końca historii, w której dominować miały zasady globalizacji i współzależności. Słowem, rok 1989 był „momentem niemieckim” w dziejach – przynajmniej z perspektywy Niemiec.
Niemieckie elity polityczne wyciągnęły z tego dwie nauki, które miały rządzić ich wyobraźnią przez następne trzy dekady. Po pierwsze, ujawniła się przemożna wiara w siły konwergencji. Kwestią czasu miało być, że inne kraje – w tym takie jak Rosja czy Chiny – dzięki wymianie, współzależności i kontaktom przejęłyby wartości oraz mechanizmy rządzące otwartym rynkiem i systemem demokratycznym. Dążenie do tego celu stało się na całe lata mantrą niemieckiej polityki zagranicznej i uzasadnieniem – obok korzyści ekonomicznych – zacieśniania więzów, mimo często głębokich różnic i problemów. Założenie, że świat w linearny sposób zmierzałby do modelu, którego pozjednoczeniowe Niemcy były doskonałym ucieleśnieniem, dawało skuteczne oparcie takiej polityce. Po drugie – jak wskazuje Bagger – brzemienna w skutkach była banalna z pozoru obserwacja Helmuta Kohla, że „po raz pierwszy w historii Niemcy otoczone są przez przyjaciół i partnerów”. Takie ujęcie zmieniło ich spojrzenie na świat: podczas gdy za czasów podziału i zimnej wojny Niemcy były jednym z najsilniej uzbrojonych państw świata, nowa rzeczywistość (lub raczej jej percepcja) skłaniała do wniosku, że siła militarna straciła na znaczeniu. Zjednoczone Niemcy ścięły wydatki na zbrojenia do 1 procenta, zniosły służbę wojskową i znacząco zmniejszyły armię – a odbyło się to bez większych dyskusji i rozterek. Ale działając w sposób odmienny od wielu innych państw, Niemcy uważały, że kroczą w awangardzie przemian i wyznaczają ich słuszny kierunek.
Niemcy już za czasów zachodniej Republiki Federalnej rozwijały gospodarkę opartą na eksporcie, dla której światowe rynki stanowiły koło zamachowe. Ale prawdziwy rozkwit tego modelu nastąpił w latach dziewięćdziesiątych XX wieku i później, wraz z triumfem polityki znoszenia barier handlowych, otwierania rynków oraz tworzenia sieci globalnych. To sukces globalizacji i dominująca w latach dziewięćdziesiątych wiara w jej nieprzerwany pochód stanowiły niezbędne warunki do ugruntowania się i rozwoju niemieckiego modelu gospodarczego, a także do przekonania o jego niewątpliwych zaletach i przewagach. Podejście to opierało się także na założeniu, że partnerstwo gospodarcze oraz sieć powiązań tworzących stosunek współzależności to najlepsza gwarancja stabilności, bezpieczeństwa i pokoju. Niemieckie elity były przekonane, że logiczną – bo wynikającą z oczywistych z racjonalnego punktu widzenia interesów ekonomicznych – konsekwencją takiej współzależności jest powstrzymywanie się połączonych nią podmiotów (państw) od działań wrogich i wystawiających te interesy na szwank.
Niemcy są w wymiarze gospodarczym tak bardzo „zglobalizowane”, jak niemal żadne inne państwo uprzemysłowione. Chociaż ten model eksportowy przyniósł ogromne zyski niemieckim przedsiębiorstwom i całej gospodarce, to uczynił on Niemcy niezwykle podatnymi na zewnętrzne wstrząsy. Takim okazała się przede wszystkim pandemia COVID-19, która spowodowała przerwanie łańcuchów dostaw, od czego zależało funkcjonowanie niemieckiej gospodarki. Pandemia była pierwszym poważnym szokiem, który wywołał w Niemczech dyskusję o ryzykach związanych ze skalą umiędzynarodowienia gospodarki i o koniecznych korektach tego modeluS. Płóciennik, Niemcy i kryzys globalizacji: strategie działania, Ośrodek Studiów Wschodnich, 17 maja 2022.. Wojna na Ukrainie stała się dodatkowym, być może przełomowym impulsem do zmian. Pokazała ona w pełnej rozciągłości, jak niebezpieczne mogą być typowe dla globalizacji i stanowiące filar niemieckiego myślenia o świecie ekonomiczne współzależności i powiązania.
Wykorzystanie przez Rosję relacji energetycznych jako instrumentu szantażu wobec Unii Europejskiej i Niemiec (choćby przez manipulowanie przesyłem gazu przez Nord Stream 1 pod pretekstem problemów technicznych) było dla Niemiec szokiem. Putin kierował się zupełnie innego rodzaju racjonalnością niż ta, która stanowiła fundament „modelu niemieckiego”. Stawiając na pierwszym miejscu cele imperialne bądź nacjonalistyczne, rosyjski przywódca brutalnie obalił powszechne w Niemczech przekonania. W kontekście niemieckiej polityki zagranicznej to rozpoznanie bodaj najbardziej zasługiwałoby na miano Zeitenwende. Jego bezpośrednia konsekwencja nie mogłaby być dla Niemiec bardziej niepokojąca: upadek mitu współzależności jako gwarancji bezpieczeństwa stawiał bowiem pod znakiem zapytania trwałość nie tylko relacji z Rosją, lecz także samego modelu gospodarczego, który przez lata uważany był za dumę i źródło przewagi NiemiecH. Kundnani, The Cost of Competitiveness: Why Germany’s Security Requires an EconomicTransformation, 49security, 6 września 2022..
Zależność od importu surowców energetycznych z Rosji to bardzo ważny, ale nie jedyny i nie najbardziej dojmujący wymiar problemu, jakim były pułapki tego modelu z punktu widzenia bezpieczeństwa narodowego. Chiny jawiły się w tym kontekście jako jeszcze poważniejsze wyzwanie – jako największy partner oraz źródło metali ziem rzadkich i innych surowców kluczowych dla rozwoju gospodarki oraz transformacji energetycznej. Kwestia przyszłości niemieckiego modelu gospodarczego w warunkach rozpadających się założeń dotyczących funkcjonowania globalizacji i mechanizmów relacji międzynarodowych stała się tym samym nieodłącznym i kluczowym elementem Zeitenwende.
Polityka zagraniczna Niemiecki punkt zwrotny miał wiele wymiarów, ale niewątpliwie jego pierwszą areną był spór o Ostpolitik. Na przestrzeni ostatnich dekad pojawiały się jej różne wersje i odmiany. Wprawdzie Ostpolitik to coś więcej niż polityka rosyjska Niemiec, jednak ich spojrzenie na Wschód i na bezpieczeństwo europejskie zawsze było bardzo silnie ukształtowane przez pryzmat relacji właśnie z Rosją. Na tym w dużej mierze polegała polityka prowadzona pod hasłem: „Russia first”. Jak określił to , były doradca do spraw zagranicznych Angeli Merkel, podejmując decyzje w zakresie polityki wschodniej, zawsze zastanawiano się, co będzie „akceptowalne” dla RosjiC. Heusgen [rozm. przepr. C. Hoffmann, C. Schult], I Have Eliminated „the West” from My Vocabulary, „Der Spiegel”, 23 października 2021.. Wynikało to z przekonania o szczególnym znaczeniu tych relacji i o niezbędności Rosji z punktu widzenia bezpieczeństwa Europy. Zdanie „Nie ma bezpieczeństwa bez Rosji” było swoistą mantrą polityki niemieckiej, wymuszającą utrzymywanie dialogu i współpracy za wszelką cenęT. Urban, Verstellter Blick, Die deutsche Ostpolitik, edition fotoTAPETA, Berlin 2022.. Co więcej, w niemieckich elitach dominowało przekonanie, że to właśnie niemieckie podejście do Rosji jest właściwe, racjonalne i oparte na znajomości partnera.