Atak na Belweder – atak grupy cywilnych spiskowych (belwederczyków) na siedzibę wielkiego księcia Konstantego w Warszawie, przeprowadzony wieczorem 29 listopada 1830 roku. Jego celem było zabicie lub pojmanie – jako zakładnika – wielkiego księcia. Belwederczycy nie zdołali zrealizować zamierzonego planu, jednak w następstwie ataku oraz dalszego rozwoju ruchów powstańczych wielki książę na zawsze opuścił Belweder, a następnie Warszawę i Królestwo Polskie. W wyniku ataku zginęły dwie do czterech osób, co najmniej pięć odniosło rany.

Atak był pierwszym zbrojnym wystąpieniem powstańców listopadowych.

Geneza mały|Grupa belwederczyków. Od lewej: Roch Rupniewski, Edward Rottermund, Leonard Rettel. Zamysł ataku na wielkiego księcia pojawiał się w planach insurekcyjnych Sprzysiężenia Wysockiego od samego początku istnienia tej organizacji, tj. od połowy grudnia 1828. Atak miał być elementem szerszej, skoordynowanej akcji powstańczej zorganizowanej w kilku najważniejszych punktach Warszawy oraz innych częściach Królestwa Polskiego. Wraz z działaniami grup zbrojnych w centrum miasta szturm na Belweder był pomyślany jako początek powstania narodowego przeciwko zaborcy rosyjskiemu. Zryw ten, którego celem było odzyskanie niepodległości i zagrabionych przez Rosję ziem, przeszedł później do historii pod nazwą powstania listopadowego.

Początkowo w łonie Związku rozważano różne możliwe warianty ataku na wielkiego księcia – jeden z nich zakładał akcję zbrojną na Placu Saskim w czasie rutynowej parady. Ostatecznie jednak zdecydowano, że powstanie rozpocznie się szturmem na Belweder porą wieczorną.

Zadanie werbunku belwederczyków, zwanych też „oddziałem zemsty narodowej”, powierzono jednemu z trzech kół akademickich wewnątrz Związku Wysockiego. Na czele koła stanął 19-letni student prawa, początkujący pisarz i poeta – Leonard Rettel. W planach ataku na Belweder cywilom pomagał podchorąży Konstanty Trzaskowski oraz akademik Walenty Witkowski – obaj posiadali względnie szczegółową wiedzę na temat rozkładu pomieszczeń pałacu wielkiego księcia. W napaści na księcia nie chciał wziąć udziału żaden z oficerów związkowych – uważali bowiem, że wojskowi nie powinni broczyć rąk krwią naczelnego wodza. W tej sytuacji odpowiedzialność za organizację szturmu wziął na siebie Ludwik Nabielak. Rekonesansu topograficznego wokół Belwederu, „zwiedzenia wszystkich alei i dróg w okolicy”, dokonali przed powstaniem Seweryn Goszczyński i Ksawery Bronikowski.

W tygodniach poprzedzających powstanie, wieszano w okolicach Belwederu afisze z napisem „Od nowego roku do wynajęcia” czy „Pałac Lucypera”.

Atak na Belweder był dla wielkiego księcia Konstantego zupełnym zaskoczeniem, mimo iż już wcześniej docierały do niego sygnały o spiskach w mieście (także tych fikcyjnych, prowokacyjnych) oraz anonimowe pogróżki.

Przebieg wydarzeń mały|Pomnik króla Jana III Sobieskiego w Łazienkach; miejsce zbiórki belwederczyków przed atakiem. mały|Grupa belwederczyków. Od lewej: Ludwik Nabielak, Walenty Nasierowski, Ludwik Orpiszewski. Przed godz. 19.00 29 listopada 1830 roku pod pomnikiem króla Sobieskiego na Agrykoli zebrała się grupa kilkunastu cywilnych spiskowych (według planów miało to być 32–50 osób) pod dowództwem Ludwika Nabielaka oraz kilku podchorążych. Grupa ta posiadała karabiny junkrów rosyjskich ze Szkoły Podchorążych – karabiny pobrano bez żadnego oporu ze strony Rosjan. Niektórzy z cywilnych spiskowców, jak Leonard Rettel, nie mieli żadnego doświadczenia w posługiwaniu się bronią. Według Rettla zbyt mała liczba zebranych osób spowodowała, że spiskowcy porzucili myśl o pojmaniu Konstantego, a ich zasadniczym celem stało się w tej sytuacji zabójstwo księcia.

Spod pomnika Sobieskiego belwederczycy po długim oczekiwaniu na umówiony sygnał oraz w nastroju nieomal rezygnacji i „chwilowego zwątpienia”, wywołanym zbyt małą liczbą zebranych osób (niektórzy rozeszli się do domów w przekonaniu, że wybuch powstania po raz kolejny odwołano), ruszyli w końcu przez park Łazienkowski w kierunku pałacu. Ich zamiarem był atak z zaskoczenia na siedzibę wielkiego księcia oraz na niego samego. Łącznie w akcji udział wzięło 18 osób. W drodze do pałacu napastnicy nie napotykali żadnych przeszkód. W pobliżu ogrodu belwederskiego spiskowcy rozdzielili się na dwie grupy: obie miały zaatakować pałac równocześnie – od frontu („tęższa i silniejsza” grupa Trzaskowskiego, Nabielaka i Goszczyńskiego) i na tyłach (grupa Kobylańskiego i Ponińskiego, której jednym z zadań było uniemożliwienie ewentualnej ucieczki „ptaszka”, tj. Konstantego, przez ogród). Belwederu w tym czasie strzegło trzech inwalidów uzbrojonych tylko w szable. W pałacu służbę pełniło 29 osób (mężczyzn), w tym pięciu Polaków. Sam wielki książę Konstanty odpoczywał w pokoju na piętrze. Na jego przebudzenie cierpliwie oczekiwali w sąsiednim pokoju wiceprezydent Mateusz Eustachy Lubowidzki oraz gen. Aleksiej Gendre, którzy przybyli tu z kolejnymi raportami wywiadowczymi o spiskach w mieście.

Szturm rozpoczął się o godz. 19.15 – najpierw padły dwa strzały od strony ogrodowej, które jednocześnie dały sygnał do ataku drugiej grupie. Według Seweryna Goszczyńskiego w wyniku tych strzałów odniósł rany jeden z wartowników w ogrodzie. Strzały te potwierdza także obecny w tym miejscu Leonard Rettel, z tym że z opisu Rettla wynika, że wartownik mógł zginąć („…strzelił do żołnierza stojącego w górze na warcie i powalił go o ziemię”). Ponadto Rettel opisuje zabójstwo jeszcze jednego rosyjskiego wartownika, który na mostku żelaznym w parku zagrodził belwederczykom drogę.

mały|Wielki książę Konstanty Pawłowicz, główny cel ataku belwederczyków mały|Współczesny widok miejsca ataku Element zaskoczenia przyniósł tylko częściowy skutek: „oddział zemsty narodowej” wprawdzie nie napotkał większego oporu, z okrzykami „hura!” i „śmierć tyranowi!” wdarł się do pałacu bez najmniejszych trudności (służba nie zdołała obronić drzwi), a zdezorientowane i przestraszone straże natychmiast się poddawały, jednak wielki książę, w porę obudzony i ostrzeżony, z pomocą kamerdynerów Friesego i Jana Kochanowskiego, zdołał ukryć się – z „największą bojaźnią, z wejrzeniem obłąkania” – w jednym z pokoików na strychu (według popularnych, choć mało wiarygodnych, ironizujących legend, książę miał szukać schronienia w komnacie małżonki – księżnej łowickiej). Napastnicy wdarli się na piętro, gdzie – przebiegając „z łoskotem” i „piekielnym hałasem” od pokoju do pokoju – poszukiwali wielkiego księcia. Presja braku czasu (spodziewano się rychłego nadejścia odsieczy), chaos sytuacyjny oraz, mimo wszystko, niedoskonała znajomość rozkładu pomieszczeń pałacowych spowodowały, że belwederczycy nie zdążyli dokładnie przeszukać wszystkich pomieszczeń i nie odnaleźli księcia – w pokoju Konstantego „zastali tylko łóżko próżne, acz jeszcze ciepłe”. Według Jarosława Marka Rymkiewicza jedną z przyczyn niepowodzenia ataku na wielkiego księcia mogło być – mimo wszystko – zawahanie lub wręcz podświadoma niechęć do zabójstwa cesarzewicza (z kolei w opinii Danuty Sosnowskiej istotną rolę odegrał tutaj również czynnik „lęku zmieniania literatury w historię”). Na piętrze natknęli się jednak na znienawidzonego wiceprezydenta Warszawy – Mateusza Lubowidzkiego, który tego wieczora stawił się w Belwederze na umówione spotkanie z Konstantym. Młodzi powstańcy przypuścili atak na Lubowidzkiego, w wyniku którego Lubowidzki został ciężko ranny (otrzymał kilka lub kilkanaście ciosów bagnetem). Ponadto doszło do walki wręcz z kilkoma osobami ze służby pałacowej – zginął jeden ze służących, co najmniej dwóch innych zostało rannych; po stronie belwederczyków rany odniósł Ludwik Orpiszewski oraz drugi, nieustalony z nazwiska spiskowiec.

Na dziedzińcu pałacu jeden z napastników (prawdopodobnie Seweryn Goszczyński) zaatakował uciekającego gen. Gendre’a (według samego Goszczyńskiego, gen. Gendre i służba pałacowa usiłowali odciąć belwederczykom drogę odwrotu). W wyniku ataku ów „najnikczemniejszy z nikczemnych” generał poniósł śmierć. Hałas dobiegający od strony dziedzińca wywabił jednocześnie resztę spiskowców z pałacu, gdyż – jak sądzili – były to odgłosy ataku na samego wielkiego księcia. Na dziedzińcu uświadomili sobie pomyłkę, ale na powrót do pałacu było już za późno – wszczęty alarm oraz niebezpieczeństwo nadejścia posiłków rosyjskich spowodowały, że z niezadowoleniem wycofali się okrężną drogą do pierwotnego „punktu zbornego oddziału belwederskiego”, tj. pod pomnik Sobieskiego na Agrykoli.

Druga grupa belwederczyków, dowodzona przez Karola Kobylańskiego i mająca zaatakować pałac od ogrodu, prawdopodobnie nie zdołała sforsować wysokiego tarasu i nie zrealizowała zamierzonego planu wdarcia się do budynku; ograniczyła się jedynie do ostrzelania okien belwederskich z odległości. Inaczej relacjonował postawę grupy Kobylańskiego Seweryn Goszczyński, według którego oba oddziały połączyły się wewnątrz Belwederu. Być może jedynie część tej grupy zdołała przedostać się do pałacu.

Według relacji majordomusa Jana Kochanowskiego cały atak na Belweder trwał nie dłużej niż 5 minut. Wkrótce po oddaleniu się belwederczyków, pod pałacem zjawił się szwadron kirasjerów pod dowództwem syna Konstantego, Pawła Aleksandrowa – dopiero wtedy wielki książę „w nieładzie odzienia” wyszedł z ukrycia na strychu.

Jeden z napastników, Walenty Krosnowski, wpadł w ręce Rosjan, lecz po kilku dniach odzyskał wolność.

Lista belwederczyków Lista sporządzona w oparciu o informacje zawarte w Nocy belwederskiej Seweryna Goszczyńskiego (uczestnika ataku). Została podzielona na dwie grupy, zgodnie z podziałem uczestników szturmu na dwie podgrupy – atakującą pałac od frontu i od strony ogrodowej.

I. Grupa frontowa Lp. Wizerunek Imię i nazwisko Uwagi 1. 114x114px Ludwik Nabielak 26 l., przywódca belwederczyków; absolwent Uniwersytetu Franciszkańskiego we Lwowie, dziennikarz warszawski. 2. 122x122px Seweryn Goszczyński 29 l., prawdopodobnie sprawca zabójstwa gen. Gendre’a na dziedzińcu belwederskim; polski poeta romantyczny, autor Zamku kaniowskiego (1828). 3. 122x122px Ludwik Orpiszewski 20 l., ranny w ataku na Belweder; student Wydziału Prawa Uniwersytetu Warszawskiego, poeta, pisarz, dramaturg. 4. Nikodem Rupniewski 24 l., zadał pierwsze ciosy bagnetem wiceprezydentowi Warszawy – Mateuszowi Lubowidzkiemu; student Wydziału Prawa Uniwersytetu Warszawskiego, brat Rocha Rupniewskiego. 5. 122x122px Roch Rupniewski 26 lub 28 l., inżynier i student Wydziału Nauk i Sztuk Pięknych Uniwersytetu Warszawskiego; brat Nikodema. 6. Ludwik Jankowski student budownictwa i miernictwa w Wydziale Nauk i Sztuk Pięknych Uniwersytetu Warszawskiego. 7. 122x122px Walenty Nasierowski (Nasiorowski) 28 l., student Wydziału Prawa Uniwersytetu Warszawskiego. 8. Konstanty Trzaskowski podchorąży; w ataku miał pełnić rolę m.in. przewodnika (dobra znajomość rozkładu pomieszczeń w pałacu belwederskim). 9. Zenon Niemojowski 22 l., student Wydziału Prawa Uniwersytetu Warszawskiego.

II. „Grupa ogrodowa”